Get Adobe Flash player

29 maja 2010- Archiwum

Powódź w Polsce – relacja Naczelnika

Po pięciu dniach pompowania wody w Ostrołęce nareszcie koniec. W sobotę sprzątanie i mycie sprzętu. Przezbrajamy samochód z pomp szlamowych na typowo pożarniczą po czym znowu jest on gotowy do normalnych akcji. W niedzielę 23 maja niespodziewany alarm dla OSP Ostrołęka.

Miejsce koncentracji dla sił z naszego powiatu wyznaczono na  KM PSP. Zaalarmowano członków informując, że będzie wyjazd na powódź, wraz z łodzią i sprzętem powodziowym. Kolejny raz przezbroiliśmy  samochód w pompy szlamowe, spakowaliśmy wszystkie węże jakie posiadamy, wodery, kapoki i łódź płaskodenną.

Około godz. 12 jesteśmy na terenie komendy w Ostrołęce. Tam szybkie formalności ? podanie nazwisk wyjeżdżających, sprawdzenie dokumentów i oczekiwanie na pozostałe siły. Około g. 13 wyjazd dwóch plutonów OSP (Myszyniec, Lelis, Dobrołęka, Kadzidło, Rzekuń + łódź z Dzbenina, Ostrołęka + łódź). Wiemy, że na razie jedziemy do Ciechanowa, gdzie ma być punkt zbiorczy batalionu (około 50 jednostek).

W Ciechanowie jesteśmy około 14:30, tam dołączają dwa kolejne plutony OSP z Powiatu ostrowskiego. Szybkie spisanie rodzaju sprzętu i o 15 wyjazd do Płocka. Część batalionu już wcześniej została wysłana w tamtym kierunku. Przemieszczamy się kolumną cały czas na sygnałach a i tak prędkość średnia wynosi około 50 ? 60 km/h.

W samym Płocku jesteśmy około 16:30, gdzie przejmuje nas pilot i przeprowadza kompanię do miejscowości Łąck. Tam niestety bezczynne oczekiwanie na dyspozycje. Wstępnie kompania zostaje podzielona na plutony, zostają wyznaczeni ich dowódcy i dalej czekamy. Chyba w granicach godz. 21 skierowano nas na nocleg w miejscowości Soczewka. Kierowcy oraz dowódcy plutonów udają się do Płocka w celu zatankowania pojazdów. Powrót do Soczewki nastąpił około 1 w nocy. Nareszcie odpoczynek i sen.

O 4 rano pobudka dla jednostek posiadających łodzie. Alarmowy wyjazd do miejscowości Borki,  gm. Gąbin pow. Płocki. O 6 rano łodzie są już na wodzie. Z naszej kompani jest z nami jeszcze łódź z Dzbenina. Gorączkowo poszukuję jakiejś miejscowej osoby, która mogłaby służyć jako przewodnik.  Nie znamy terenu i nie posiadamy żadnych jego map. Zastęp został podzielony na dwie załogi po 3 osoby plus przewodnik. Po chwili ruszamy na wielka wodę. Na początku niepewnie, pływamy dokładnie nad drogami orientując się wg znaków drogowych i obawiając się drutów grodzących pola. Dziwnie znajomo brzmiąca miejscowość Troszyn, dokładnie Troszyn Nowy i Troszyn Polski. Ogólnie działamy na terenie Sołectw Borki, Troszyn Polski, Troszyn Nowy i Wiączemin. Tam rozpoczynamy ewakuację. I tu nasze zaskoczenie. Większość ludzi odmawia ewakuacji do czasu zabrania z gospodarstwa ich inwentarza. Tylko nieliczni się na to decydują. Zbieramy informacje w którym gospodarstwie ile dokładnie przebywa osób i zwierząt, czy ludzie maja jedzenie, picie latarki czy świeczki oraz informujemy o zagrożeniu. Woda przybiera w tempie 15 cm na godzinę, a może i szybciej. O godz. 12 pojawiają się pierwsze wojskowe PTS-y. Rozpoczyna się wreszcie ewakuacja na dużą skalę. Na łodzie zabieramy ludzi oraz inwentarz drobny ? psy, kury, koty, prosięta itp. Duże zwierzęta zabierają PTS-y. Około 20 docierają dwa następne PTS-y. Taka sytuacja trwa do około 22. Zapada noc. Tylko dwie łodzie przystosowane są do pływania w nocy,  w tym nasza. Mamy jeszcze jeden atut. Na łodzi jest GPS, który dokładnie pokazuje przebytą trasę, dzięki czemu po ciemku można wrócić bez

problemu do miejsca ewakuacji. Pracujemy do 1 w nocy. Następnie powrót do Soczewki na odpoczynek o godz. 2. O godzinie 4 wyjeżdża znowu Dzbenin do Borek. Nam pozwolono odpocząć do godziny 7, po czym też udajemy się do Soczewki. Na miejscu zaskakuje nas bardzo silny, porywisty wiatr. Teraz jest już 6 wojskowych amfibii. Wodujemy łódź i znowu rozpoczynamy ewakuację. Tym razem ludzie nie odmawiają powrotu, chociaż zdarzały się przypadki, że pod pozorem dotarcia do domu po dokumenty widząc nieprzyrastanie poziomu wody część mieszkańców decyduje się pilnować swojego dobytku. Utrudnia to akcję, bo znowu musimy zbierać informacje gdzie i ile osób na zalanych terenach przebywa. Trzeba będzie im dowozić żywność i wodę.

Fala na rozlewisku niesamowita. Łodzie są zalewane od dziobu po rufę, wszyscy przemoczeni. Większość  łodzi zostaje z tego powodu wycofana z akcji. Pozostajemy my oraz jedna łódź ze Straży Granicznej z potężnym 175-konnym silnikiem (no i oczywiście duże łodzie policyjne). Już w poniedziałek na wodzie spotkaliśmy naszych ostrołęckich policjantów. I tak było również we wtorek. Dalej prowadzimy ewakuację, przeszukiwanie budynków i strychów, zabieranie odizolowanych ludzi i zwierząt. Pracujemy do godziny 19:30, kiedy mamy już sytuację opanowaną. Ludzie ewakuowani, zwierzęta również a tam, gdzie pozostali mieszkańcy – nie występuje zagrożenie. Na 20 zarządzono dla dowódców łodzi odprawę w Dobrzykowie. Tam wymieniliśmy się spostrzeżeniami i staraliśmy się tę akcję w końcu zorganizować planowo, przydzielić poszczególne miejscowości konkretnym załogom, przydzielić kanały radiowe itp.

W trakcie narady zdarzył się tragiczny wypadek. W domu obok powiesił się młody mężczyzna. Oczekująca na mój powrót nasza załoga podjęła reanimację trwającą 45 minut. Niestety bezskutecznie. Przybyli na miejsce lekarze stwierdzili zgon mówiąc, że zbyt późno zostaliśmy o zdarzeniu poinformowani i szans na uratowanie tego człowieka nie było. Około 1 w nocy znowu jesteśmy w Soczewce na odpoczynku. Na dzień następny akcję zaplanowano na godzinę 8 rano.

Zdziwiliśmy się bardzo w środę o świcie, kiedy dowódca kompanii kazał nam czekać i nie ruszać się z miejsca. Około godziny 10 okazało się, że jesteśmy luzowani i kompania wraca do domu.  Opis ten dotyczy praktycznie udziału OSP Ostrołęka i Dzbenin ponieważ z resztą kompanii widywaliśmy się tylko na odpoczynku w Soczewce.

Naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Ostrołęce

Jarosław Kamiński

Wypompowywanie

osp-oka

Po obfitych opadach deszczu sekcja nasza wypompowywała wodę z zalanych piwnic, między innymi z zalanej szatni Szkoły Podstawowej nr 3, domów prywatnych na ulicach Padlewskiego, Pomian, Wiejskiej, oraz  z zalanej ulicy Wiejskiej w Ostrołęce.

Doskonalenie nurkowania

Strażacy naszej jednostki systematycznie doskonalą swoje umiejętności uczestnicząc w ćwiczeniach. Tym razem sekcja nurkowa ćwiczyła pod czujnym okiem instruktora dh Ireneusza Lewaśkiewicza, oraz Naczelnika dh Jarosława Kamińskiego na Jeziorze Leleskim.

Międzynarodowy Dzień Strażaka

BOGU NA CHWAŁĘ, LUDZIOM NA POŻYTEK

Z okazji Międzynarodowego Dnia Strażaka Zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Ostrołęce składa najserdeczniejsze życzenia dla wszystkich druhien i druhów OSP, strażaków PSP oraz ich rodzin. Życzymy dużo satysfakcji z aktywności w różnych dziedzinach życia społecznego, z tego że dzięki naszej służbie żyje się w naszym kraju bezpieczniej, ciekawiej i radośniej. Życzymy także dużo zdrowia i szczęścia osobistego.

Zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Ostrołęce

kurier Irlandia